Brad Keselowski chwali dramatyczny powrót Toma Cruise’a do NASCAR w sequelu.

Published:

Brad Keselowski w pełni wspiera długo oczekiwany sequel kultowego filmu wyścigowego Dni Thunder, a jego poparcie może oznaczać przełomowy moment dla obecności NASCAR w mainstreamowej kulturze. Oryginalny klasyk z 1990 roku, który wyniósł wyścigi samochodów stockowych na hollywoodzką scenę dzięki kreacji Toma Cruise’a w roli debiutanta Cole’a Trickla, ma powrócić na ekrany z Cruisem powracającym do swojej roli. Z ciężkim producentem Jerrym Bruckheimerem—świeżo po ogromnych hitach takich jak Top Gun: Maverick oraz nominowanym do Oscara F1—na czołowej pozycji razem z Paramount Studios, oczekiwania wobec tego rebootu są ogromne, aby na nowo rozbudzić kulturową istotność NASCAR.

Keselowski, doświadczony weteran NASCAR, dostrzega ogromną moc, jaką Hollywood ma w kształtowaniu publicznego postrzegania tego sportu. Otwarcie przyznaje, że chociaż przemysł rozrywkowy czasami może zniekształcać wizerunek wyścigów, Days of Thunder był rzadkim sukcesem, który znacząco podniósł markę NASCAR. „Myślę, że kiedy patrzę na nasz sport i jego zdolność do bycia, wiecie, mainstreamowym, nigdy nie można zlekceważyć mocy, jaką Hollywood ma w zwiększaniu naszej marki lub w niektórych przypadkach jej szkodzeniu,” powiedział Keselowski. Dodał: „A Days of Thunder według mnie zrobił wiele dla naszej marki jako sportu. I myślę, że moje wrażenie na temat tej grupy, myślę, że to Paramount i czy to Bruckenheimer i Cruise. Moje wrażenie na temat tych panów w tej grupie jako całości jest takie, że wszystko, co robią dla sportu, będzie miało pozytywny wydźwięk, i to jest coś, co mogę poprzeć.”

To stanowisko ostro kontrastuje z poglądami obecnego mistrza serii Cup Kyle'a Larsona, który skrytykował inną komedię wyścigową, Talladega Nights, za zredukowanie NASCAR do żartu. Podczas gdy Larson uważa ten film za szkodliwy dla wizerunku sportu, optymizm Keselowskiego dotyczący sequela Days of Thunder podkreśla nadzieję na podział w społeczności wyścigowej w kwestii tego, jak Hollywood powinno przedstawiać NASCAR.

Na torze, Keselowski toczy zaciętą walkę o pozycje w mistrzostwach. Obecnie dzieli 206 punktów z Larsonem, ale ma lekką przewagę w rankingu na ósmej pozycji, nieznacznie wyprzedzając Larsona na dziewiątej oraz swojego kolegę z zespołu RFK Racing, Chrisa Bueschera, który również ma tę samą liczbę punktów. Ostatnia forma Keselowskiego obejmuje przełomowy 600. start w Cup Series na Martinsville Speedway, gdzie zajął szanowane 13. miejsce, startując z 23. pozycji. 42-letni kierowca był niezmiernie blisko zwycięstwa tydzień wcześniej, tylko po to, by zostać wyprzedzonym przez Tylera Reddicka w dramatycznym starciu.

Refleksjonując nad swoim przełomowym wyścigiem, Keselowski nie owijał w bawełnę, publikując na X: „Chciałbym wczoraj trochę więcej, ale dalej pracowaliśmy i coś z tego zrobiliśmy. Czas na 601.” Jego szczera uczciwość podkreśla jego nieustępliwego ducha rywalizacji i głód, który nadal go napędza po latach na najwyższym poziomie sportu. Keselowski już w tym sezonie zaprezentował silną formę, osiągając trzy finisze w pierwszej dziesiątce, zaczynając od piątej pozycji na Daytona International Speedway i kontynuując solidnym dziesiątym miejscem w Las Vegas.

Patrząc w przyszłość, Keselowski i zespół No. 6 RFK Racing będą skupiać się na Food City 500 na Bristol Motor Speedway, zaplanowanym na niedzielę, 12 kwietnia o godzinie 15:00 ET. Gdy świat wyścigów tętni oczekiwaniem na zarówno zmagania na torze, jak i kinowy powrót Dni Thunder, poparcie Keselowskiego przypomina, że połączenie NASCAR z Hollywood może być turbo doładowaniem, którego sport desperacko potrzebuje, aby odzyskać swoje miejsce w krajowym świetle reflektorów. Jeśli sequel uchwyci choćby ułamek magii oryginału, ryk NASCAR może wkrótce rozbrzmiewać głośniej niż kiedykolwiek wcześniej.

Related articles

Recent articles