W sercu Buriram, Joan Mir, utalentowany zawodnik z Majorki, zmaga się z surową rzeczywistością areny MotoGP, szczególnie przygotowując się do Grand Prix Tajlandii. Po optymistycznym okresie testowym w Sepang, gdzie Mir wyobrażał sobie walkę o miejsce w pierwszej piątce, jego pewność siebie ucierpiała po ostatnich ocenach na wymagającym torze Buriram. W ten weekend dostosował swoje oczekiwania, teraz celując w miejsce w pierwszej ósemce.
Mir szczerze podzielił się swoimi frustracjami, stwierdzając: „Myślę, że to bardziej kwestia toru. Spodziewałem się więcej od tego toru podczas testów. Po Sepang, poprawa była dość dobra w porównaniu do zeszłego sezonu.” Jego słowa niosą ze sobą ciężar doświadczenia, gdyż uznaje trudności Buriram. Problemy z przyczepnością, które wystąpiły podczas testów, uniemożliwiły mu maksymalne wykorzystanie możliwości motocykla, co jest kluczowym czynnikiem dla każdego zawodowego zawodnika. „Widzimy więcej różnic w porównaniu do Ducati, Aprilia i innych. Będzie ciężko, ponieważ pod względem wydajności, w tej chwili jesteśmy w tyle,” ubolewał.
Zdeterminowany, aby zmaksymalizować swój potencjał, Mir podkreślił potrzebę 100% wysiłku w ten weekend, wyrażając nadzieję, że mogą poczynić znaczące postępy z motocyklem. „Jutro postaramy się dać z siebie wszystko i zrozumieć, gdzie stoimy. To dopiero pierwszy wyścig. Musimy zachować spokój, ale dążyć do dobrej pracy,” dodał, ukazując swój odporny duch.
Kiedy zapytano go o techniczne problemy, które utrudniały osiągi Hondy, Mir starannie dobierał słowa, przyznając, że problemy z konfiguracją mogą czasami maskować głębsze kłopoty. „Rzeczywistość jest taka, że gdy nie masz przyczepności, trudno jest to zrekompensować. Kiedy brakuje mechanicznej przyczepności, staje się to koszmarem. Jeśli masz zbyt dużo przyczepności w ustawieniach, możesz dobrze zrekompensować, ale bez niej generowanie tempa staje się trudne. Więc jesteśmy w tym procesie,” wyjaśnił, podkreślając trwające wyzwania, przed którymi stoi zespół.
Myśląc o swoim poprzednim sezonie, w którym walczył o podium, w tym o znaczące trzecie miejsce w Japonii, Mir pozostaje pełen nadziei. „Mam nadzieję, że możemy z tego miejsca ruszyć dalej, tak, tego oczekuję. Dobre zakończenie roku zawsze pomaga pozytywnie rozpocząć następny. Czuję się mocny na motocyklu. Czuję, że jeżdżę dobrze w tej chwili. Ale musimy zająć się pewnymi problemami z motocyklem, utrzymując spójność i siłę przez wszystkie wyścigi. Bo teraz radzimy sobie z dwoma różnymi torami. Byliśmy bardzo szybcy w Sepangu. Tutaj, nie za bardzo. To nasza obecna rzeczywistość. Mam nadzieję, że uda nam się nieco poprawić, bo jesteśmy dość daleko w tyle, a to oznacza, że margines jest wysoki.”
Gdy Honda zmaga się z konsekwencjami swoich osiągów, Mir zauważył, że przeszłe sukcesy zespołu doprowadziły do utraty niektórych przywilejów koncesyjnych, które wcześniej pomagały im przetrwać trudne okresy. „To pomaga, kiedy jesteś zagubiony, kiedy musisz znaleźć swoją drogę. Koncesje bardzo nam pomogły. Ale kiedy masz już jaśniejszy kierunek i wiesz, jakie kroki chcesz podjąć, uważam, że nie są już potrzebne. To częściowo to, co dzieje się teraz,” zauważył, podkreślając potrzebę precyzji i pewności w nadchodzących strategiach.
Na tle tych wyzwań, ostatnie zmiany w strukturze MotoGP Hondy nie przeszły niezauważone. Mir potwierdził odejście Hikaru Tsukamoto, kluczowej postaci w zespole Hondy, mówiąc: „Usłyszałem tę wiadomość dzisiaj. Nie mogę wiele na ten temat powiedzieć. To tylko ruchy w Hondzie. Firma jest duża i czasami podejmują takie decyzje. Starają się wybrać to, co najlepsze dla firmy. Życzymy Tsukamoto wszystkiego najlepszego w przyszłości.”
Gdy silniki w Buriram zaczynają ryczeć, wszystkie oczy będą zwrócone na Mira i Hondę, mając nadzieję, że będą w stanie odwrócić swoje losy i odzyskać swoją pozycję wśród elit MotoGP.


