Lucio Cecchinello, dynamiczny dyrektor LCR Honda, robi furorę, gdy wspomina sezon pełen wzlotów i upadków, jednocześnie przygotowując grunt pod ekscytującą przyszłość w MotoGP. Sezon 2025 przyniósł LCR Honda nowe wyzwania, a utalentowany Johann Zarco zdobył pożądane, jedyne zwycięstwo dla tej ikonicznej marki, rozpalając iskrę nadziei i ambicji w zespole.
W ujawniającym wywiadzie dla GPOne, Cecchinello zagłębia się w emocjonalny rollercoaster minionego sezonu. Przypomina sobie niezwykły moment, gdy Zarco triumfował w Grand Prix Francji, zwycięstwo przesiąknięte historią i emocjami. „W naszej historii wygraliśmy pięć wyścigów, trzy z Crutchlowem, jeden z Rinsiem i jeden z Zarcem, ale zwycięstwo Johanna miało w sobie coś poetyckiego. Jego rodzice byli tam, a minęło 71 lat, odkąd Francuz wygrał GP u siebie w najwyższej kategorii. Słyszenie francuskiego hymnu śpiewanego przez dziesiątki tysięcy widzów na podium było niesamowicie poruszające. Może tylko pierwsze zwycięstwo Cala było bardziej intensywne emocjonalnie, ale zwycięstwo Zarca wyróżnia się jako najlepsze,” z pasją podzielił się.
Jednak brak gwiazdy zespołu, Marca Márqueza, rzucał cień na zespół, czyniąc ich sukcesy jeszcze bardziej znaczącymi. „Oczywiście, że nas to cieszy, a to jeszcze bardziej wzmocniło naszą relację z Hondą. Zwycięstwo w Le Mans było miłym zaskoczeniem, szczególnie że wiedzieliśmy, że Zarco będzie silny w deszczu. Jednak zwycięstwo Alexa w Austin było niespodziewane, co dodało nam dumy, chociaż jasne jest, że takie sytuacje nie są łatwe do powtórzenia,” przyznał.
Cecchinello przedstawił szczery opis sezonu, który wydawał się opowieścią o dwóch połowach. „To był rok dwóch prędkości. Wolę pozostać optymistą, więc ogólna ocena jest pozytywna, ale szczegóły opowiadają inną historię. Rozpoczęliśmy rok mocno, zajmując szóste miejsce w Argentynie, czwarte w Katarze, a następnie zwyciężając w Le Mans i zajmując drugie miejsce w Silverstone. To był fantastyczny początek, ale muszę przyznać, że w drugiej połowie sezonu napotkaliśmy mały kryzys,” wspomniał.
Na szczęście ustępstwa Hondy pozwoliły LCR odzyskać impet w późniejszej części sezonu, napełniając zespół nową nadzieją, gdy przygotowują się na przyjęcie wschodzącej gwiazdy Diogo Moreiry na tor MotoGP. „Projekt z Diogo jest niesamowicie ekscytujący. Udowodnił, że jest szybki na każdym motocyklu, na którym jeździł. Juliá, ojciec Marca Márqueza, powiedział mi: ‘Jeździ szybciej niż mój syn na motocyklu crossowym,'” ujawnił Cecchinello.
Imponujące CV Moreiry obejmuje zwycięstwa w Supermoto, flat tracku oraz tytuł mistrza w Moto2, co napawa nadzieją, że może być cennym atutem w MotoGP. „Są powody, by wierzyć, że może stać się świetnym zawodnikiem MotoGP, ale oczywiście musimy dać mu czas na naukę,” podkreślił.
Jednak brazylijski nowicjusz nie tylko będzie musiał zaznajomić się ze złożonościami MotoGP, ale także poradzić sobie z ostatnim rokiem przed istotnymi zmianami regulacyjnymi. „Będzie musiał nauczyć się jeździć bardzo skomplikowanymi motocyklami, ale nie sądzę, by wyzwania wynikały z silnika 1000cc i opon Michelin. Teoretycznie, przy 850cc, mniejszej aerodynamice i braku holeshotu, krzywa uczenia się byłaby łatwiejsza,” wyjaśnił.
Cecchinello opisał również ekscytującą podróż prowadzącą do podpisania kontraktu z Moreirą. „Zapytałem jego menedżera, czy rozważali zostanie na kolejny rok w Moto2. Odpowiedział, że rozważą to tylko, jeśli nie zdobędą mistrzostwa, ale kiedy nadarza się okazja, trzeba ją wykorzystać. Nie wahali się, a ja wierzę, że cieszą się z przyjęcia do rodziny Hondy. Myślę, że Diogo, jeśli będzie ciężko pracował, może zapisać się w historii z Hondą,” zakończył, pozostawiając fanów i entuzjastów w ekscytacji na to, co przyniesie przyszłość.


