Oliver Bearman opowiada o przerażającym bliskim spotkaniu z Isackiem Hadjarem w GP Chin.

Published:

W chwili zapierającej dech w piersiach, która mogła mieć katastrofalne konsekwencje, Oliver Bearman ujawnił, że „prawie zabił” swojego kolegę z toru Isacka Hadjara podczas intensywnie konkurencyjnego wyścigu o Grand Prix Chin. Incydent miał miejsce na torze Shanghai International Circuit, gdy kierowca Red Bull niespodziewanie stracił kontrolę, wpadając bezpośrednio na drogę Bearmana, tworząc scenariusz, który podniósł adrenalinę i przyspieszył tętno.

Obaj kierowcy rywalizowali o pozycje, zajmując ósme i dziewiąte miejsce na starcie, przy czym Hadjar prowadził. Gdy wyścig nabrał tempa, pech Hadjara dał o sobie znać; obrócił się po zablokowaniu tylnej osi, zostawiając Bearmana z decyzją do podjęcia w ułamku sekundy. Kierowca Haas instynktownie skręcił w lewo, aby uniknąć kolizji, ale Hadjar, w niebezpiecznym zwrocie losu, obrócił się w tym samym kierunku. Szybkie refleksy Bearmana zmusiły go do podjęcia ryzykowniejszej decyzji o skorzystaniu z pobocza, w ostatniej chwili unikając tego, co mogłoby być katastrofalnym wypadkiem przy dużej prędkości.

„Chwila, w której prawie go zabiłem,” wspominał Bearman, wyraźnie wstrząśnięty, podczas wywiadu po wyścigu z Viaplay. Jego nieprzefiltrowana odpowiedź, „Szczerze mówiąc, pier*** – przepraszam, to nie było słowo, którego szukałem – cholera, to było blisko!” podsumowała powagę sytuacji. Kontynuował, wyrażając niedowierzanie wobec bliskiego zdarzenia, przyznając, „Pier*** mnie,” jednocześnie żartobliwie uznając potencjalne konsekwencje finansowe swojego wybuchu.

Bearman zastanawiał się nad chaosem chwili, stwierdzając: „To znaczy, mam szczęście, że tu stoję, szczerze mówiąc, mógłbym być potwornym zderzakiem.” Rozwinął temat trudnych warunków, z jakimi musieli zmagać się kierowcy tego dnia, zauważając, że wiatr i balans samochodu były problematyczne przez cały wyścig. „To było po prostu wszędzie… wydawało się, że zakręt jest zrobiony, a następnie nagle widzę, że jest bokiem,” opisał, podkreślając szybkość incydentu, który mógł zmienić obie ich kariery.

Chociaż Bearman znalazł się na końcu stawki po incydencie, jego determinacja błysnęła, gdy wspinał się z powrotem na czoło klasyfikacji, ostatecznie kończąc na godnym uwagi P5. „W obu moich wyścigach w tym roku, w Australii i Chinach, praktycznie skończyłem ostatni po pierwszym okrążeniu, ale idziemy do przodu, a wyścig był fantastyczny po tym,” zauważył triumfalnie. Jego strategia i tempo pozwoliły mu wyprzedzić rywali, pokazując mocny występ, który umieścił go przed oboma Alpine i Audi w tych kluczowych momentach.

Z łączną liczbą 17 punktów zdobytych w tym sezonie, Bearman wywarł znaczący ślad, obecnie zajmując P5 w klasyfikacji Mistrzostw Kierowców. „Myślę, że jesteśmy szybszy w wyścigowych ustawieniach,” zauważył na temat osiągów swojego VF-26, dostrzegając potrzebę dalszej optymalizacji w kwalifikacjach. Pomimo wyzwań, pozostaje optymistyczny co do balansu samochodu i ogólnego odczucia, wskazując na obiecującą trajektorię na resztę sezonu.

Gdy Bearman przygotowuje się do nadchodzących wyścigów, stawka pozostaje wysoka, a lekcje wyniesione z tego niemal katastrofalnego spotkania z pewnością wpłyną na jego podejście na torze. Ekscytująca nieprzewidywalność Formuły 1 była w pełni widoczna w Szanghaju, przypominając fanom i kierowcom, że każda sekunda ma znaczenie w dążeniu do chwały.

Related articles

Recent articles