Prezydent FIA, Mohammed Ben Sulayem, znalazł się w centrum burzy w mediach społecznościowych po swoich kontrowersyjnych interakcjach z nowo koronowanym mistrzem świata Formuły 1, Lando Norrisem. W dziwacznej serii wydarzeń, Ben Sulayem został nagrany, jak nie raz, a dwa razy w ciągu nieco ponad tygodnia, zmiatał włosy Norrisowi, co wywołało oburzenie fanów i postawiło pod znakiem zapytania jego profesjonalizm.
Kontrowersje wybuchły w strefie schładzania po wyścigu Grand Prix Abu Zabi, gdzie prezydent FIA żartobliwie potargał włosy Norrisowi. Przenieśmy się do głośnej ceremonii wręczenia nagród w Uzbekistanie, gdzie powtórzył ten pozornie nieszkodliwy, ale niewłaściwy gest. Podczas gdy wydarzenie celebrowało osiągnięcia kierowców w różnych kategoriach, w tym zwycięstwo Norris’a oraz wyróżnienia dla mistrzów F3 i F2, Rafaela Camary i Leonarda Fornaroliego, to działania Ben Sulayema skradły show i wywołały falę krytyki w sieci.
Fani nie tracili czasu na wyrażenie swojego niezadowolenia. Jeden z użytkowników Twittera doskonale podsumował nastroje, stwierdzając: „Koleś, on też złapał go za włosy w strefie schładzania Abu Zabi. To całkowicie niedopuszczalne. Traktuje go jak dziecko lub zwierzę.” Inny dodał: „Jak niegrzecznie!” a trzeci zauważył: „Naprawdę dziwne zachowanie. Było wystarczająco źle, że za pierwszym razem potargał mu włosy, ale potem wrócił i zrobił to znowu.” Krytyka odzwierciedla rosnące zaniepokojenie wśród fanów dotyczące odpowiedniości zachowania prezydenta w stosunku do młodego mistrza w profesjonalnym otoczeniu.
Jednak w obliczu oburzenia niektórzy bronili Bena Sulayema, sugerując, że jego działania miały charakter żartobliwy, jako sposób na wyśmiewanie tych, którzy już go skrytykowali za pierwotny incydent. Jeden z użytkowników zasugerował: „Wydaje się, że on tylko żartuje. Chwycił się za włosy, aby wyśmiewać ludzi, którzy byli zdenerwowani tym, że wcześniej to zrobił.” Ta obrona jednak niewiele robi, aby uciszyć falę dezaprobaty, która przetoczyła się przez platformy mediów społecznościowych.
Do dramatu otaczającego prezydenturę Bena Sulayema dodaje kontrowersja dotycząca jego niedawnej reelekcji. Prezydent FIA, który pełni tę funkcję od 2021 roku, był jedynym kandydatem w wyścigu, w którym nie było żadnych legitnych rywali z powodu skomplikowanego procesu wyborczego. Laura Villars, potencjalna kandydatka, wniosła pozew przeciwko FIA, domagając się unieważnienia wyniku wyborów na podstawie, że zasady były niesprawiedliwie rygorystyczne. Villars i inni potencjalni kandydaci nie byli w stanie spełnić wymagań dotyczących nominacji na wiceprezydenta z rozległej listy regionalnej FIA, pozostawiając jedynie Bena Sulayema jako kandydata do wyborów.
Data rozprawy Villars, wyznaczona na 16 lutego, ma na celu zakwestionowanie integralności procedur wyborczych FIA, stawiając pytania o zarządzanie i proces demokratyczny w organizacji. Jej stanowisko odzwierciedla szersze niezadowolenie z tego, jak działa FIA, ponieważ dąży do zwrócenia uwagi na rozbieżności między deklarowanymi zasadami demokracji FIA a rzeczywistością jej praktyk wyborczych.
Podczas gdy FIA porusza się w tych burzliwych wodach, uwaga pozostaje skupiona na Benie Sulayemie, którego działania i przywództwo będą poddawane analizie jak nigdy dotąd. Skrzyżowanie zabawnych wybryków i poważnych problemów zarządzania stworzyło idealną burzę, zwracając uwagę na potrzebę odpowiedzialności i szacunku w świecie sportów motorowych. Z fanami i zawodnikami wzywającymi do zmian, przyszłość FIA i jej przywództwa jest wszystko inne niż pewna.


